Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22]


Las Penitas – Poneloya

sobota, 8 II 2014


Jak tu przyjemnie! | | | | |


Ranek nad Pacyfikiem. Jak przyjemnie jest znaleźć się w tak luksusowym miejscu. Muszę przyznać, że dobrze trafiliśmy wczoraj. Zjadamy śniadanie i idziemy na plażę. O tej porze jeszcze pustki. Pacyfik, jak przystało na nazwę, jest spokojny. Fale są umiarkowane, ale to tylko pozór. Później pojawią się olbrzymie bałwany.

Tutejsza plaża usiana jest muszelkami. Rozrzucone na ciemnym piasku białe, pomarańczowe i żółte skorupki skrzą się w promieniach nisko zawieszonego słońca niczym gwiazdy na niebie. Pomiędzy nimi wędrują niewielkie krabiki, które, słysząc nasze kroki, błyskawicznie chowają się w swych jamkach.

– Ależ się cieszę, że tu jesteśmy! – wyrywa mi się.

– Ja też, Piotrze, ja też – na twarzy Kamili wykwita uroczy uśmiech.

Wracamy na śniadanie. Stół z dziesięcioma krzesłami wokół jest zastawiony tylko dla nas. Dostajemy śniadanie na ciepło: placek z jajecznicy, bułkę i trochę brązowego ryżu z daktylami. Do tego kawa, którą wypijam na bujanym fotelu. Dziś będzie dzień relaksowy, cały spędzimy na plaży. .

Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej