Dzień: [1] [2-3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23-24]


Ubud – Goa Gajah – Pura Gunung Kawi – Pula Tirta Empul – Temen – Tegallalang

sobota, 30 III 2019


Poranny spacer | Elephant Temple, hm czekam na więcej! | Tnę koszty i wpadam w gęstwinę nie do przejścia | Składanie darów i kąpiel w świątyni Empul | Kawa z odchodów, mniam! | Hasamy po tarasach ryżowych | Wieczorna wizyta u małp


– Na co masz ochotę? – pytam Cecile.

– Mieliśmy iść do parku z małpami.

Jest już 17:00 i prawdę powiedziawszy średnią mam ochotę na oglądanie małp, zwłaszcza że w krajach azjatyckich małpy są codziennością. Cecile jest jednak wielką amatorką wszystkiego co się rusza i ma nie więcej niż cztery nogi; wiem więc, że nie odpuści. Ruszamy więc do Monkey Forest, to około dwóch kilometrów park znajduje się na południe od miasta. Po drodze zerkamy na różne świątynie przy bocznych ulicach; obiecuję sobie odwiedzić je jutro. Na razie szybkim krokiem maszerujemy do parku. Małpy są i to w olbrzymich ilościach. Jest ich tu ponoć ponad 1200. Biegają po alejkach, siedzą na konarach w gęstwinie. To zwykłe makaki, a dokładniej makaki krabożerne (Macaca fascicularis), ale można powiedzieć, że ilość przerosła jakość. Wszędzie w zasięgu wzroku mamy przynajmniej kilka małp; nie są płochliwe, przychodzą żebrać o jedzenie. Na szczęście – wbrew nazwie – małpy te jedzą nie tylko kraby. Mamy ze sobą resztki jakichś kanapek, więc Cecile dzieli się z nimi tymi resztkami.

– Uważaj, żeby cię nie podrapały – ostrzegam dziewczynę.

Sekundę później małpa ściąga Cecile okulary przeciwsłoneczne. Na szczęście po chwili sytuacja jest zaplanowana i po wykonaniu kilku groźnych gestów złodziejka upuszcza okulary. Spacerujemy po lesie z godzinę przyglądamy się kąpieli małp niewielkich sadzawce.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej