Pamiątka po morskiej potędze Hiszpanii | Na grzyby! | | |
Przed śniadaniem idę na spacer. Powietrze jest chłodne, rześkie. Chociaż to centrum miasta, jest względnie cicho. O tej porze na ulicach niewielu przechodniów. Wzdłuż Explanada de España – szerokiej promenadzie ciągnącej się równolegle do mariny i obsadzonej palmami – czasem przebiegnie joggingująca dziewczyna lub żwawy staruszek. Sympatycznie. Stereotypowy obraz zimy w Polsce jest zupełnie inny.
Zwiedzanie zaczynam od portu. Na wodzie kołysze się na wodzie kilkaset łodzi i jachtów. Niektóre skromne, inne wielkie, wypasione. Biały kolor i opływowe kształty nadbudówek podkreślają ich elegancję i wartość. Przy nabrzeżu zacumowany jest XVIII-wieczny okręt liniowy, a właściwie jego replika. Takimi lub podobnymi statkami Hiszpanie podbijali Amerykę Łacińską. No cóż, podobnie jak inni mieszkańcy południowej Europy, Portugalczycy i Włosi, a także w pewnym stopniu Holendrzy, Anglicy i Skandynawowie, Hiszpanie nieustannie doskonalili rzemiosło żeglarskie i marynarkę wojenną. Długa linia brzegowa państw, a także obfitość ryb w przylegających akwenach, działała stymulująco na rozwój tych państw. Flota morska pozwalała na dostęp do odległych rynków zbytu, pozyskiwanie siły roboczej i surowców z podbitych krajów, co prowadziło do przewagi nad słabszymi ekonomicznie państwami Europy Środkowej i Wschodniej. Tak położenie geograficzne i klimat prowadziły naszą część świata do stagnacji. Kraje te mogły, co najwyżej, czerpać nowe rozwiązania społeczno-ekonomiczne oraz techniczne z krajów Zachodu.
Wracając do ustawionej w porcie repliki historycznego okrętu, to muszę dodać, że robi duże wrażenie. Ma 63 metry długości i cztery pokłady. Zbudowana w 1769 roku w Hawanie na Kubie Nuestra Señora de la Santisima Trinidad przez wiele lat uchodziła za największy okręt wojenny na świecie. Ponad setka dział zapewniała chlubie Armada Española olbrzymią siłę rażenia. Ostatecznie po Bitwie pod Trafalgarem (1805), podczas holowania do portu, zatonął. Jego współczesna replika pozbawiona jest żagli, z pokładu sterczą jedynie trzy wysokie maszty wraz z olinowaniem. Uwagę zwraca rufa z oknami kajut i balkonami na wyższych pokładach. Całość ma liczne ozdoby. Jednakże nie jest to pełna, wierna replika – w rzeczywistości kadłub pochodził z innego statku (stalowy kadłub statku handlowego), który został przerobiony, obudowany „fałszywymi” drewnianymi detalami. Można powiedzieć, że to udana stylizacja. Wnętrze wykorzystano na restauracje i puby. Jest tu również niewielkie muzeum*/.
Wracam teraz do centrum. Idąc promenadą wzdłuż wybrzeża, zastanawiam się nad cenami mieszkań w tak atrakcyjnym miejscu. Ceny mieszkań przy Paseo de la Explanada de España są dość wysokie – Mieszkanie 3-pokojowe o powierzchni ok. 100 m² kosztuje ponad 400.000 euro, a luksusowe 4-pokojowe mieszkanie (ok. 180-200 m²) to już wydatek ponad miliona. Na parterze mieszczą się tu liczne restauracje i "lepsze" sklepy. Aczkolwiek dostrzegam również "swojskiego" Carrefoura. Skręcam do parku Plaza Gabriel Miró. Tu, w centralnym punkcie, znajduje się La Aguadora, która, jak łatwo się domyślić, jest fontanną. Rośnie tu również imponujący fikus-banyana (Ficus benjamina) z 2-metrowej grubości pniem. Jest i skromne popiersie Gabriela Miró – urodzonego w Alicante postmodernistycznego pisarza. Notabene, urodził się 14 lat wcześniej niż jeden z moich ulubionych surrealistów – Joan Miró, a zbieżność nazwisk jest przypadkowa.
Parę kroków dalej trafiam na uroczą uliczkę z… muchomorami. Na deptaku ustawiono kilka olbrzymich grzybów parę kilkumetrowych grzybów. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać cokolwiek tandetnie. Po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że takie pomysły na zmianę krajobrazu miejskiego wymagają pewnej odwagi (i pieniędzy) i radykalnie wpływają na poprawę wizerunku miasta oraz atrakcyjność turystyczną.
[ciąg dalszy zwiedzania]
Dziś zmieniamy lokum. Podyktowane jest to tym, że spotkanie projektowe będzie miało miejsce w Eldzie – mieście usytuowanym kilkadziesiąt kilometrów od Alicante. Po południu transferujemy się więc autobusem SuBus do Eldy i kwaterujemy się w nowoczesnym hotelu sieciowym AC Elda.
Czas na spacer po mieście. 55-tysięczna Elda leży nad rzeką a raczej rzeczką Vinalopó i nie jest tak bogatym w zabytki miastem jak Alicante. Sprawia jednak przyjemne wrażenie.
_________________________________
*/ Replika nie jest już eksploatowana jako atrakcja – jej stan techniczny i ekonomiczny skłonił właścicieli i władze portowe do decyzji o jej rozbiórce (2022).