Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17]
Autostradą przez Alpy | W mieście Mozarta | | Marzę o prysznicu
– Tak, a ty?
– No, mniej więcej.
To był jednak dobry pomysł, by tu przenocować. Nikt nam nie przeszkadzał, namiot wysechł. Pogoda dziś znacznie ładniejsza. Nad Alpami dużo skłębionych chmur, ale miejscami widoczne jest błękitne niebo. Z porannych mgieł w dolinie przed nami wyłania się w wiosce wieża kościoła.
Po śniadaniu schodzimy do Landeck. Gdy jesteśmy w dolinie, jest już 8:00 rano. Plan na dzisiaj jest taki, by dotrzeć do Czech. Po drodze jest Innsbruck, Salzburg i Linz.
– Zobaczymy, jak nam pójdzie i które z tych miast uda się nam zwiedzić.
Zaczynamy stopowanie. Pierwszy odcinek jest niedługi, podjeżdżamy raptem na parking w miejscowości Mills bei Imst. Tu znajduje się restauracja i hotel Trofana Tyrol. Bardzo sympatyczne miejsce z kołem młyńskim pozostawionym na ścianie starego budynku młyna. W dalszą drogę ruszamy z Austriakiem. Jedzie do Salzburga pomijając Innsbruck obwodnicą. Raz za razem przejeżdżamy przez krótsze lub dłuższe tunele.
– Ten tunel budowano aż 3 lata – mówi kierowca – To nienormalne.
– A jaki jest długi? – pyta Sergiusz.
– Ma ponad 5 kilometrów.
Cóż mam powiedzieć? U nas taki tunel drążono by pół wieku*/. Część trasy prowadzi przez Niemcy. Kolejna granica i już dojeżdżamy do Salzburga. Bardzo dziękujemy miłemu kierowcy i zaczynamy zwiedzać miasto.
Do Linzu zabiera nas elegancka trzydziestolatka. To ponad 130 kilometrów, jest więc czas na rozmowę. Niestety, nie czuję się zbyt komfortowo. Jestem spocony, zmachany, a moje spodnie noszą wyraźne ślady z ostatnich piętnastu dni.
– Gdzie będziecie spać dzisiaj? – pyta.
– Mamy ze sobą namiot.
– A ja jadę do domu rodziców, więc na początek prysznic – dobija mnie.
Mieszka w centrum tuż nad Dunajem. Wysiadamy w pobliżu jej domu, niestety nie przychodzi jej do głowy, by nas zaprosić. Dziś już zwiedzania Linzu nie będzie. Widząc zielone tereny po drugiej stronie rzeki, przechodzimy przez most na drugą stronę. Zostawiam Sergiusza przy drodze, a sam robię rekonesans na pobliskim terenie rekreacyjnym (Erholungsgebiet Urfahr/Donau).
– Okej, znajdziemy miejsce w lesie.
Nie jest najgorzej. Tylko te przemoczone buty! Nie wyschną do jutra.
____________________________________
*/ Dwukilometrowy tunel pod Małym Luboniem budowano 5 lat! Dopowiem, że Roppener Tunnel budowano w dwóch etapach: I tuba 1987-1990, II tuba 2006-2009.