Dzień: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14-15]

Bavaro

poniedziałek, 29 I 2018


Czy plażowanie jest nudne? | | | | | | |


Dziś dzień upłynie na plażowaniu, spacerach i kąpaniu się. Dolce far niente, które jest udziałem większości z turystów przyjeżdżających do Dominikany. Zazwyczaj moje relacje z takich dni są bardzo skąpe, po prostu nic ciekawego się nie dzieje. Teraz jest nie inaczej.

O świcie idziemy na plażę. Na niebie trochę obłoków, słońce dopiero co wyskoczyło z wody. Wieje wiatr targając liśćmi palm. Na plaży pusto, turyści jeszcze śpią. Spacerując brzegiem, mijamy „lepsze" hotele z setkami pustych leżaków. – To nie dla mnie – oświadczam. – Wystarczy tego spaceru. Jest 8:00, wracajmy na śniadanie.

Śniadanie, które jest w cenie noclegu, jest o tyle godne odnotowania, że prócz kawy i pokrojonego jabłka i ananasa dostajemy... rosół. Nie protestuję, chociaż podejrzewam, że zupa została im od wczorajszego obiadu. Dawno już nie jadłem rosołu!

Po hotelowym holu kręci się pięcioletnia miejscowa dziewczynka. Jest ciemnoskóra, a koraliki wplecione we włosach dodają jej uroku. Uśmiecha się do nas. Małgosia próbuje z nią rozmawiać, ale dziecko jest zbyt onieśmielone.

O 10:00 znów jesteśmy na plaży. Tu spędzamy najbliższe godziny: kąpiemy się na przemian, opalamy i… nudzimy. Woda jest dostatecznie ciepła, chociaż przy brzegu nieco mętna. Dostrzegam parę wielorybów wylegujących się na piasku, ale większość dziewczyn i młodych kobiet ma zgrabne ciała. Małgosia, rzecz jasna, również, czego nie omieszkuję jej przypomnieć.

Przy molo zacumował statek korsarski, to oczywiście tylko replika do zwiedzania. Ci, którzy chcą popływać, muszą skorzystać z jednej z kilku dużych łodzi motorowych lub katamaranów.

Dzień kończymy obiadem w miejscowej knajpce (200 DOP). Banany w cieście z makaronem, sosem chili i jakieś mięso, zapewne z kurczaka, w gęstym sosie. Nawet dobre.


Następny dzień Powrót do Wstępu Powrót do Strony głównej